Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
swidwin.prv.pl
Świdwińskie zakony cz. 4 PDF Drukuj Email
Świdwin - Zakony

Opis pochodzi z gazety powiatowej "TYGODNIK ŚWIDWIŃSKI".


Po Heinrichu von Welnitzu w 1389 roku nowym wójtem krzyżackim zostaje Macharius von Swidnitz. Swój urząd sprawował będzie do 1393. W latach tych rycerstwo ziemi świdwińskiej było w znacznej większości zubożałe i słabe ekonomicznie, co zręcznie wykorzystali Krzyżacy (również i rada miejska Świdwina) aby powiększyć swój majątek. Najbogatszym wśród rycerstwa był właściciel Chomentowa Michał von der Elbe, ale i on zgodził się na zaproponowaną przez Zakon zamianę swoich łąk nad Regą na włókę ziemi na wsi Łabędzie. Zrobił to pewnie bez żalu, bowiem posiadał tam już znaczne połacie ziemi. W 1387 roku panowie von Ritz� sprzedali swoje gospodarstwa w Bronowie, a w marcu 1389 roku bracia Wuspersnow przekazali miejscowemu bractwu "Bożego Ciała" 7 łanów ziemi w Nielepie za 210 grzywien drobnej monety, w akcie sprzedaży zastrzegli sobie prawo pierwokupu. 1 czerwca 1394 roku jeden z braci Wuspersnow - Tydeke sprzedał Zakonowi wieś Lipce z przywilejem pełnego sądownictwa, tzw. karania szyją i obcięciem ręki. Odstąpił on również Krzyżakom swój udział we wsi Nielep. Zakon przygotowując się do wojny z Polską starał się korzystać z usług militarnych możnych rodów, a także zubożałego rycerstwa, z którymi czasami mieli kłopoty natury kryminalnej. Wiele rodzin mieszkało nie lepiej niż tutejsi chłopi. W ciasnych pomieszczeniach gnieździły się często 3 i 4 rodziny, a w rozpadających się dworach panował głód. Ziemia była zajęta a na nowy karczunek nie pozwolono. Dlatego wielu zubożałych rycerzy "dorabiało" rabunkiem na gościńcach. Doszło do tego, że sam wielki mistrz z Malborka wystosował pismo ostrzegawcze do 6 rycerzy z okolic Świdwina w sprawie "położenia kresu rabunkom na traktach w ich obszarze oraz zakazanie udzielenia rozbójnikom wstępu, wjazdu, schronienia i gościny w ich zamkach i miastach."

Znany z historii naszego miasta ród von Wedlów zaciągnął się do służby na rzecz Zakonu jeszcze w 1388 r. Dwudziestu członków tego rodu zobowiązało się przez 15 lat służyć Zakonowi przeciwko Polsce z oddziałem zbrojnym w sile 400 koni. Czas mobilizacji określono na cztery tygodnie od chwili otrzymania wezwania i zbrojni mieli służyć Krzyżakom przez 1 rok, za co panowie Wedel mieli otrzymać żołd w wysokości 18 000 grzywien monety pruskiej. Von Wedlowie mogli zarobić na wojnie więcej, bowiem gdyby udało im się schwytać w niewolę króla polskiego, to za jego głowę otrzymali by dodatkowo 500 grzywien srebra, a za każdego schwytanego księcia 100 grzywien. Państwo polskie połączone unią z Litwą było przeszkodą dla Krzyżaków w ich dążeniu do zdobycia jak największych terenów na wschodzie. Polacy zdawali sobie sprawę jak ważne w przypadku zbrojnej rozprawy z Zakonem są ziemie pogranicza pomorskiego, dlatego starali się wykorzystać fakt, że wielu rycerzy z Nowej Marchii i Pomorza Zachodniego łączyły powiązania z szlachtą wielkopolską i starali się ich wciągnąć do walki przeciwko Zakonowi. Stronnikami Polski była część członków najzamożniejszych rodów, których posiadłości były położone na obrzeżach ziemi świdwińskiej i mogli być tamą hamującą dopływ rycerstwa zachodniego do oddziałów krzyżackich. Wśród tych rodów byli przedstawiciele Güntersbergów, Wedlów, Borków oraz von Wolde (lub Walde). Początkiem groźnej dla Krzyżaków współpracy Polaków z rycerstwem pogranicza był napad w dniu 13 grudnia 1388 roku na jadącego do Krzyżaków księcia geldryjskiego Wilhelma. Oddziałem który dokonał napadu dowodził wójt księcia pomorskiego Warcisława VII Eckard von Wolde (Walde). W najściu na orszak Wilhema obok von Wolde brali również udział Maćko Borko i Henning von Wedel. Ci trzej rycerze byli potem świadkami hołdu złożonego w dniu 2 listopada 1390 roku królowi polskiemu Władysławowi Jagielle w Pyzdrach przez Warcisława VII wówczas księcia słupskiego. Warcisław obiecał królowi Jagielle, że będzie służył Polsce przeciwko Krzyżakom i postawi zaporę rycerzom z zachodu udającym się na służbę do państwa zakonnego. Słowa nie dotrzymał, bowiem jak się później okazało lawirował aż do bitwy grunwaldzkiej pomiędzy obu stronami. Inaczej zachowali się świadkowie tego hołd, nadal gnębili rycerzy udających się na służbę do Krzyżaków, między innymi Maćko Borko dokonał napadu na orszak komtura krajowego Czecha Jana von Mühlleim a Eckhard von Wolde zagroził księciu geldryjskiemu Wilhelmowi że go uwięzi jeżeli wybierze się w podróż do Prus.


Autor tekstu Zbigniew Czajkowski