Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
swidwin.prv.pl
Świdwińskie zakony cz. 10 PDF Drukuj Email
Świdwin - Zakony

Opis pochodzi z gazety powiatowej "TYGODNIK ŚWIDWIŃSKI".


W 1736 komturami zostają wybrani na równych prawach Aleksander hrabia von Wattensleben oraz Fryderyk Wilhelm von Kalkstein. Ten ostatni bierze później udział w wojnie siedmioletniej i ginie w jednej z najkrwawszych bitew pod Kolinem 18 czerwiec 1757 roku. Fryderyk II stracił tam (i wcześniej pod Pragą) kwiat swej pruskiej armii. Była to jedna z największych klęsk Fryderyka II. Hrabia von Wattensleben umiera 20 września 1775 roku. Obaj komturowie przyczynili się do rozwoju miasta i rozbudowy zamku. Zasypano odnogę Regi oddzielającą wyspę zamkową od miasta. Na miejsce zburzonego muru obronnego południowo - wschodniego części grodu przeniesiono cmentarz spod kościoła Mariackiego (teren dzisiejszej szkoły podstawowej numer 1). Na zamku przebudowano północny dom mieszkalny nadający mu barokowy styl, oraz zbudowano na miejscu starych wyburzonych - nowe skrzydła południowe i wschodnie, zamykające dziedziniec. 23 sierpnia 1776 roku starostą i komturem zostaje hrabia Karl Wilhelm von Finckestein, który później został ministrem gabinetu królewskiego. On również przyczynił się do rozbudowy naszego zamku, między innymi zniszczone dwukondygnacyjne skrzydło zachodnie zburzono i od nowa pobudowano jako parterowe. Fasady podwórkowe przyozdobiono pilastrami, a całość otrzymała dach mansardowy. Zasypano otaczające zamek fosy, uprzątnięto z dziedzińca nagromadzony przez wieki gruz i go wybrukowano oraz zburzono budynki kamienne. Zamek został pozbawiony cech i funkcji obronnych i został przekształcony w reprezentacyjną rezydencję. Hrabia Finckenstein umiera w Berlinie 3 stycznia 1800r. W 1803 roku król Fryderyk Wilhelm III w uznaniu zasług mecenasów przebudowy świdwińskiego zamku, a zarazem dla upamiętnienia wybitnych mężów stanu i wysoką rangą wojskowych monarchii pruskiej nakazuje umieścić nad bramą wjazdową herby rodowe trzech komandorów joannickich: hrabiego Leopolda Aleksandra von Wartenslebena, Fryderyka Wilhelma von Kalkensteina i Karla Wilhelma von Finckensteina. Kalksteinowie to stara szlachta z Prus Królewskich skoligacona z rodami polskimi. Do czasów dzisiejszych zachowały się jedynie dwa herby i trzeci fundatora płyt. Tym zaginionym jest najprawdopodobniej herb rodu Finckensteinów. Po Finckensteinie komturem zostaje hrabia Leopold von Kalenin (Kalnein), który niegdyś w randze pułkownika służył w wojsku polskim. Był ostatnim komturem joannickim, w 1808 roku przekazał władzę na ręce urzędników świeckich.

Rycerze św. Jana byli obecni w historii naszego miasta przez 268 lat, widoczną, ale nie jedyną pamiątką po ich tu pobycie jest kamienny tympanon nad bramą zamkową. Również miasto zawdzięcza im swój kształt a zamek świetność. Joannici byli protestancką gałęzią Zakonu Maltańskiego, Zakonu który przetrwał 900 lat. Z dawnej niezależności, wzorowanej państwowej, pozostałą własna moneta, znaczki pocztowe, paszporty i ambasady. Dzisiaj w Polsce jest 79 Mltańczyków - rycerzy i dam, bowiem w szeregi wspólnoty są przyjmowane również kobiety. Kandydat musi jednak być rzymskim katolikiem. Błogosławiony Gerard, założyciel Zakonu Maltańskiego przepowiedział: "Nasze Bractwo nigdy nie zginie, albowiem wywodzi się z nędzy tego świata. Przetrwa ono tak długo (...), jak długo będą istnieć ludzie dobrej woli pragnący ulżyć cierpiącym i nieszczęśliwym...". Ludzie dobrej woli, rycerze, i damy maltańskie prowadzą w Olsztynie hospicjum, w Poznaniu przychodnię onkologiczną dla kobiet, w Katowicach otoczyli opieką dzieci ulicy, w Krakowie prowadzą ośrodek dla dzieci specjalnej troski. Tak zwana pomoc maltańska ma blisko 1500 wolontariuszy, zajmuje się chorymi i niepełnosprawnymi. Planują również wybudowanie w Krakowie ośrodka wczesnej interwencji dla dzieci upośledzonych umysłowo i ich rodzin. Przed bodajże dwoma laty Maltańczycy odwiedzili nasze miasto, gościł ich proboszcz parafii św Michała ks. Roman Tarniowy.


Autor tekstu Zbigniew Czajkowski