Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
swidwin.prv.pl
Piękna Świdwinianka i Krzyżak PDF Drukuj Email
Świdwin - Legendy

Zamek w Świdwinie, jeszcze i teraz górujący nad miastem, należał niegdyś do Krzyżaków. Zakonni "bracia" tu opierali się Polsce Piastów i Jagiellonów, stąd robili wypady na pobliskie, słowiańskie Pomorze, tu gromadzili zapasy na wojnę.

Dawno, dawno temu wśród czarnokrzyżowych zakonników znalazł się młody człowiek, trochę sentymentalny, trochę szlachetniejszy od innych. Metody konfratów nie zawsze mu się podobały, sumienie nie pozwalało mu obojętnie patrzeć na niecne, wielokrotne postępowanie Krzyżaków. Zwłaszcza, że sumienie obudziło się w nim żywo, pod wpływem urody pewnej dziewczyny. Jej imię starły lata, była jednak bardzo piękna. Wieść gminna głosiła, że była córką karczmarza, właściciela zabytkowej, dzisiaj świdwińskiej kamienicy. Powszechnie nazywano ją piękną Świdwinianką. Młodzi nie patrzą na różnicę stanu, nawet takie, które dzielą mieszczkę od rycerza w zakonnym płaszczu. Zakonny rycerz zgłosił chęć zrzucenia swej szaty, zapragnął poślubić piękną pannę. Wywołało to zgrozę wśród zakonnych braci, bowiem wywodził się z nie lada jakiej rodziny, złożył już także pierwsze śluby zakonne. Na razie świdwiński komtur, człowiek wiekowy i doświadczony, bywały w świecie, przymyka oczy na "upały krwi". Porozmawiał z młodzieńcem życzliwie. Podkreślił, że nie może być mowy o zdradzeniu stanu zakonnego, czy rodowego, po co zresztą zaraz małżeństwo. Niech wymieni imię lubej, zawołanie ojca, a przyjaciele sprowadzą mu dziewczynę na zamek. W obszernych piwnicach znajdzie się dość miejsca aby skryć przed oczyma postronnych słabości zakonnika. Nie raz i nie dwa czynili już inni podobnie, natura ludzka zasługuje na względy, należy jej niekiedy ustąpić. Zdrowie zakonnych rycerzy jest cenne i należy do majątku krzyżackiego zgromadzenia. Młodzieniec wzdrygnął się na takie propozycje. Nie krył przed komturem gniewu. Nie chce hańby wybranej i pierwszy stanie w obronie jej czci, choćby nawet przed samym sobą. Ani mowy o więzieniu jej w piwnicach świdwińskiego zamku.

Powiedz, kto ona - nastawał już komtur.

I tak, nie dziewczyna, ale właśnie zbuntowany rycerz został osadzony w lochu. A lochy ciągnęły się pod całą zamkową budową, położonych niżej piwnic, w których magazynowano żywność, trzymano bydło i konie. Żaden ludzki głos, żaden promyk światła nie docierał do tego więzienia. Czasem komtur odwiedzał nieszczęśnika i powtarzał pytanie. Rycerz milczał. Wtedy zza komtura wysuwał się oprawca i przy blasku łuczywa czynił swoją srogą powinność. Grube mury i stropy głuszyły jęki dręczonego. Kiedy po jakimś czasie wywleczono go na zamkowy dziedziniec, bliski był śmierci. Odurzyło go słońce i powietrze. Komtur i inni ze starszyzny zamkowej sądzili, że teraz musi się odwołać niewczesne zamiary i zdradzić imię wybranki. Dziewczynę trzeba będzie co prędzej pojmać, nacieszyć się nią pospołu, a potem zadławić. Wtedy odzyskają zabłąkanego dla zakonu.

Ale rycerz milczał. Nie zmogły go tortury, nie załamał go widok życia ani oddech złudnej wolności. Dochował wiary ukochanej i w rezultacie skonał w wilgoci, ciemności i zapomnieniu.

Gdy o romantycznym zakonniku słuch zaginął, o piękną pannę zaczęło się starać wielu. Pochodziła z zamożnego domu, była jedynaczką, wyróżniała się niepowszechną urodą. Ale ona nie chciała iść za mąż. Ojciec kochał bardzo swoją jedyną córkę, bolał nad jej nieszczęściem wielce i nie zmuszał do małżeństwa, chociaż marzyły mu się wnuki. Piękna panna odmawiała kolejnym konkurentom. Chodziła ubrana ciemno i bardzo rzadko uśmiech gościł na jej urodziwej twarzy. Podobno nigdy nie zapomniała swego nieszczęsnego ukochanego. Piękna Świdwinianka umarła młodo i zabrała do grobu swoją tragedię i tajemnicę. Nawet w kronikach nie zachowała się żadna wieść o niej, tylko ustna wieść gminna nie zapomniała o dwojgu tragicznych kochankach.

Podobna wkrótce po śmierci pięknej Świdwiniannki, w gwiezdne noce, gdy nie ma księżyca, ci dwoje spotykają się w zamkowych zakamarkach. On wychodzi z lochu, a ona przybywa z zapomnianego, starego cmentarza. Wieść głosi także, że nie każdy może zobaczyć legendarną parę, a tylko młodzi, zakochani i sobie wierni bez granic.