Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
swidwin.prv.pl
O Świdwińskim winiarzu PDF Drukuj Email
Świdwin - Legendy

Dawno temu, istniało miasteczko, w którym ludzie żyli dobrze i spokojnie. Codziennie rano promienie słońca budziły mieszkańców, którzy z radością szli uprawiać swoje pola. Wszyscy byli radośni i szczęśliwi. Wszystkie prace, nawet te najcięższe, wykonywali z uśmiechem.

Spokój ten pewnego dnia został naruszony. Nikt się niczego nie spodziewał, ludzie nie byli na coś takiego przygotowani. Już o świcie słychać było złowieszczy stukot kopyt, zapach palonego drewna.

Barbarzyńcy, okrutni i bezlitośni najechali na tak spokojne i bezbronne miasteczko. Matki próbowały uciekać gdzieś ze swoimi dziećmi, ale gdzie tu uciec, gdzie wokół wszędzie najeźdźcy? Mężczyźni mimo swych prób walki z wrogiem zostali pokonani i miasto zostało opanowane. Nikt nie mógł wyjść poza granice miasta, więc nie można było sprowadzić pomocy. Jakiekolwiek powstania były krwawo tłumione. Wszyscy stracili wiarę w to, że będzie jak kiedyś.

Jednak pewnego dnia winiarz o imieniu Świd wpadł na wspaniały pomysł...

Wieczorem zorganizował ucztę w swej karczmie, na której rozdawał za darmo wino. Wstęp mieli tylko barbarzyńcy, którzy na wieść o tym bardzo się ucieszyli, gdyż uwielbiali wino Świda (było naprawdę dobre). Winiarz na tę okazję zrobił trunek wyjątkowo mocny. Najeźdźcy ze smakiem spożywali coraz to większe jego ilości, aż wreszcie wszyscy pousypiali, Świd wtedy cichutko wyszedł z karczmy zamykając ją. Kilku najsilniejszych mężczyzn ustawił przed drzwiami, w razie, gdyby Barbarzyńcy się obudzili. Sam pojechał konno do pobliskiego miasta, by sprowadzić pomoc. Sprowadzeni rycerze rozbili barbarzyńskie siły i miasteczko znów było wolne.

Na cześć tak pomysłowego wybawcy miasto nazwano Świdwinem od jego imienia i zawodu.

Od tamtego czasu Świdwinianie żyją dobrze i spokojnie. Codziennie rano promienie słońca budzą mieszkańców którzy z radością idą do pracy.

Legendę tą napisała Ewa Mazur, młoda mieszkanka naszego grodu. Praca ta brała udział w konkursie "Z dziejów Świdwina" A.D. 2002.